Podróże Wenus

ATELIER BARCINEK nowe doświadczenia poza umysłem

O witrynie

masaż dźwiękiem w hamaku SESJA
ogród sensoryczny

O witrynie

masaż dźwiękiem w hamaku SESJA
ogród sensoryczny

Przebudzenie

Jednak wolę diamenty.

Wolność wymaga odpowiedzialności! Przede wszystkim za samego siebie…

Po ostatniej wizycie u mojej kochanej Mamy, całe dzieciństwo stanęło mi przed oczami. Jeszcze raz z precyzją zegarmistrza przyglądałam się jakie działają we mnie mechanizmy. Dokładnie obejrzałam jak kręcą się te zębatki i jaki ja mam w tym udział.

Zobaczyłam jak narasta dobrze znane mi ciśnienie. Z każdą minutą zdawałam sobie sprawę coraz bardziej jak działa mechanizm upuszczania pary.

Potem spojrzałam na relację z moim ukochanym Synem. Zaczęłam się zastanawiać jakie ciśnienie ja w nim wywołuję. Dalej zaczęłam myśleć czy to ciśnienie jest dla dziecka traumatyzujące czy bardziej stymulujące do samodoskonalenia. Mówi się, że diamenty powstają w wyniku wysokiej temperatury i ciśnienia, ha, ha!

Oglądając te wszystkie za i przeciw, które znane były mojej głowie doszłam do wniosku, że to dorosły Człowiek jest odpowiedzialny za to co powstaje z tego ciśnienia, z tego tarcia i z tej rodzinnej temperatury.

To ja decyduję co moje ciśnienie zrobi dla mnie – diamenty czy traumy? Czy zaleję to wódą czy zapadnę się na kozetce terapeuty? Czy odbiorę moje diamenty…

Z perspektywy czasu widzę, że nie ma „dobrego”, ani „złego” rodzica. Rodzic zawsze jest tym właściwym dla tego właściwego dziecka. Z innymi członkami „rodzinnej załogi” jest podobnie. Wszyscy są tymi właściwymi dla właściwych dziedziców rodu ludzkiego. Jesteśmy połączeni i dawno temu już umówieni jakie role sobie odegramy i co chcemy doświadczyć. Czego chcemy w życiu posmakować…

Tresuje się ludzi od wieki wieków, żeby życie planowali, ustawiali, mierzyli, osiągali szczyty. Wszystko z poziomu umysłu. Nieważne ile osiągniesz z tej „check listy”, jeżeli napisał ją twój umysł dla Ciebie to niewiele to nakarmi twoją duszę.

Czasem sobie tak rozmyślam… czy są dobre i złe drzewa? Albo czy są dobre lub złe zwierzęta? W przypadku roślin podział jest bardzo prosty. Chwasty są złe, ha, ha! Trzeba je tępić, a tylko wariatki takie jak ja jedzą je lub robią z nich kosmetyki. O! Kwiatuszki i zielsko są dobre!

A jak jest w świecie zwierząt? Drapieżnicy są oczywiście źli – lisy, szczury wilki… Osły są uparte, chociaż można to wykorzystać jako, że są wytrzymałe. Zanęcisz je marchewką i bedą szły za tobą na koniec świata.

Idę dalej tym tropem dobry czy zły… człowiek, zwierzę, roślina. Czy można dzielić na dwa worki? Pojawia się nagle obraz narodzin. Maleńkie dziecko, pamiętam jaką euforię, jakie wzruszenie wywołuje u ludzi. Dalej widzę dwa małe szczeniaczki i małe kociątka. Potem dwa pierwsze listeczki kiełkujące z ziemi i pierwsze listki na drzewie na wiosnę. Wszystko co się rodzi i umysł jeszcze nie zdąży zmierzyć i zważyć, nie zdążył jeszcze ocenić, sklasyfikować. Nie zdążył jeszcze odrzucić. Pierwsza reakcja idzie z ciała!!! Umysł jak każda maszyna potrzebuje chwili na analizę danych. W tym czasie Człowiek na szczęście zdąży się ucieszyć, wzruszyć, poczuć to ciepełko w sercu. Zdąży jeszcze poczuć chęć przytulenia i pogładzenia, jeszcze przed wyrokiem umysłu. Warto mieć odwagę, by czuć. Polecam!

Później już jest tylko przepychanka i walka o byt. Potem jest już tylko wypełnianie oczekiwań, życzeń i rozkazów innych. Wszystko oddajesz, gdy podążasz jedynie za umysłem i zapominasz konfrontować to z własnym czuciem. Jaka jest twoja prawdziwa realizacja życia?

Zanim się Człowiek obejrzy i ledwo doczłapie do mety. Musi pamiętać, że to wszystko dzięki temu, że żył w tak wspaniałych warunkach, że miał taką nowoczesną opiekę medyczną, cudowne tabletki na ból i elektryczny wózek na dżojstika. W pewnym momencie to już nie robi mu różnicy czy ma łóżko ze słomy czy ze złota. Umiera. Powoli zaczyna opuszczać ten kosmiczny pojazd jaki miał użyczony na kilkadziesiąt lat. Patrząc na umierającego Człowieka jakoś znowu coś się porusza w sercu. Przychodzi refleksja… a mógł pożyć jeszcze, a nie był taki zły, a w sumie to był dobry, no może trochę pił, albo bił, albo nerwowy był, ale już jest dobrze. Znowu coś Człowiek czuje.

Tu nachodzi mnie refleksja… Czy warto było tak całe życie gonić za oczekiwaniami innych? Czy warto było opuścić siebie na jakieś 53 czy 65 lat, a może jeszcze dłużej? Czy zapytasz biednego czy bogatego… Jesteś zadowolony ze swojego życia? Żaden z nich nie odpowie: – Tak, jestem zadowolony. Jeden się martwił, że ma za mało pieniędzy, a drugi się martwił co się stanie z pieniędzmi po jego śmierci.

Czy warto zatem dzielić świat na dobre i złe? Według mnie, nie warto. Wszyscy są wyjątkowi, niepowtarzalni i potrzebni w tym całym mechanizmie świata. Wszystko co jest pomiędzy narodzinami i śmiercią jest niepowtarzalną szansą na doświadczanie życia poprzez odczuwanie siebie samego i odczuwanie z innymi istotami.

Doszłam do wniosku, że wszystko i wszystkich między narodzinami i śmiercią nazywam życiem i moim doświadczeniem. Intensywność i długość treningu wybieram sama. Z odwagą odbieram po treningu diamenty, jako symbol mojego ludzkiego doświadczania życia z perspektywy mojego serca.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *