Podróże Wenus

ATELIER BARCINEK nowe doświadczenia poza umysłem

O witrynie

masaż dźwiękiem w hamaku SESJA
ogród sensoryczny

O witrynie

masaż dźwiękiem w hamaku SESJA
ogród sensoryczny

Przebudzenie

Ilość depresji jest olbrzymia. Dlaczego?

Pewnego dnia zauważyłam, że słowo „naturalny” już nie jest takie oczywiste dla mnie. Obserwując co się dzieje dookoła, zauważyłam że ludzie przywykli nazywać pewne rzeczy i zjawiska czymś naturalnym – a ja się z tym nie zgadzam. Na przykład: „to naturalne, że na koniec tygodnia człowiek ma ochotę na reset ze znajomymi” – i pije ile wlezie, a w sobotę rano oczywiście kwęka że sałatka z majonezem była zepsuta. Czyżby? 

Albo słyszę: „to naturalne, że czasem masz ochotę komuś przywalić, dać klapsa”. Czy jesteś absolutnie tego pewien, że to naturalne?

Odkąd umysł przejął kontrolę nad ludzkim sercem, a wrażliwość zaczęto traktować jako coś nieporządanego, to rzeczy i zjawiska, które nie mają nic wspólnego z naturalnością wrzucono do worka „naturalne”. 

Weźmy taką wrażliwość pod rozwagę. Dziś jest to traktowane jako swoiste zaburzenie w sferze emocjonalnej, coś co trzeba wyleczyć. Na czym ma polegać to wyleczenie? No właśnie na wytrawieniu, wymazaniu wrażliwości. W zamian proponuje się określone wzorce behawioralne nazywane „przystosowanie”. Idąc dalej tym torem… przystosowaniem do czego? Pierwsze hasło jakie usłyszałam od wielu osób to „przystosowanie do życia społecznego”. Co to zatem oznacza? Co mają na myśli ludzie, którzy tak odpowiadają? 

Dlaczego mamy się w ogóle dostosowywać? Do czego wogóle mamy się przystosowywać? Po co mamy się wogóle przystosowywać? Dlaczego mamy się wogóle zmieniać pod ustalone mentalnie zasady? Czy ktoś kiedyś zadał sobie te pytania? 

Idąc dalej tym tropem… 

Czy wiesz kim jesteś naprawdę? Czy może bardziej wiesz na kogo Cię wychowano, wyuczono, wytresowano, dostosowano?!!!

Dlaczego ktoś z zewnątrz ma Ci mówić „zmień się”, „dostosuj się” do zasad ? Dostosowanie jest potrzebne wszędzie tam, gdzie trzeba coś umieścić w ramach, w określonych zasadach. Okej, a po co są nam zasady? „Dla porządku” – odpowiadają obywatele. Ja się zapytam inaczej… 

Czy człowiek, który kocha siebie, ceni siebie, traktuje się z szacunkiem i zna swoją ludzką godność potrzebuje zewnętrznych zasad, by był porządek?

Czy w Naturze są policjanci, sędziowie, skazańcy, dewiańci, wariaci, dziwki i złodzieje? Jakimś cudem żyją obok siebie zwierzęta różnej wielkości, różnym temperamencie, różnym apetycie i jakoś to istnieje. Za wyjątkiem miejsc, gdzie oczywiście człowiek zaczął wprowadzać swoje zasady w świecie zwierząt. To nie tylko chodzi o normy „ile zwierząt można upolować, złowić w sezonie” to również chodzi o świat mikroorganizmów, gdzie człowiek zaczął wszystko wyjaławiać, a jednocześnie cierpieć na alergię. W świecie roślin też jakoś się istoty „dogadują”. Są małe roślinki i wielkie roślinki, i jadalne i trujące, a wody wystarcza dla wszystkich podczas deszczu. W świecie ludzi tak nie ma… Wielu cierpi na brak wody, jedzenia, pieniędzy, domu, pracy i tak dalej, mimo że są „zasady”. 

To jest ten moment, gdy budzimy się ze snu. Zadajemy sobie masowo pytanie „KIM JESTEM NAPRAWDĘ?”. 

Ilość depresji jest olbrzymia. Dlaczego? Bo w ludziach nastąpiło „zawirusowanie systemu”. Umysł stanął dęba i nie chce iść dalej. Dlaczego? Dlatego, że ludzie nie żyją własnym życiem. Dlaczego nie żyją własnym życiem? Bo się dopasowali! Do kogo? Do czego? Do systemu konsumpcyjnego. 

Człowiek dzisiejszy jest dostosowywany do konsumowania. Konsumowania dóbr, a także konsumowania drugiego człowieka. Coraz szybciej i szybciej, więcej i więcej mamy konsumować. Wmawia się nam, że to naturalne. A kiedy jest czas, by czuć siebie? By czuć jak się siebie kocha? Jak się siebie pragnie? By poczuć zadowolenie z samego faktu istnienia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *